Wiele osób zastanawia się nad tym, jak żyli ludzie w epoce paleolitu. Kiedy nie było nawet budynków, a ludzie mieszkali w jaskiniach, a na zakupy wychodzili do pobliskiego zagajnika, aby zebrać trochę ziół i owoców. Dla współczesnego człowieka były to niezwykle interesujące czasy. Ale co o nich wiemy? Co czuli ludzie wówczas, czy byli onieśmieleni przyrodą, która ich otacza? Czy już wówczas mieli jakąś religię?

Człowiek to centrum

Słynny religioznawca, Mircea Eliade, autor książki pt. Historia wierzeń i idei religijnych zauważa, że dla człowieka istotne było to, iż zyskał on postawę wyprostowaną. Przekraczając tę granicę pomiędzy chodzeniem na czworakach a chodzeniem na dwóch nogach zaczął zupełnie inaczej postrzegać świat. Jak pisze Eliade, wszedł ów praczłowiek wyprostowany w tzw. stan czuwania. Po prostu wstał, rozejrzał się na boki i zauważył na przykład to, iż świat ma cztery poziome kierunki. Słynny religioznawca zauważa w swojej niezwykle ciekawej książce, że człowiek zaczął postrzegać świat względem siebie. Zaczyna dostrzegać, iż jest przód i jest tył, jest prawa i lewa strona. Jest też góra i jest dół. I było również centrum. Tym centrum było ciało człowieka. Człowiek wręcz uważał siebie za centrum aż do czasu przewrotu kopernikańskiego, kiedy okazało się, że istnieje nie tylko Ziemia, ale są także inne planety, a nawet galaktyki, a Ziemia jest tylko jedną z planet obracających się wokół Słońca.

Symboliczne znaczenie

Istotne dla człowieka archaicznego było również odkrycie narzędzi. Ważne również było wynalezienie ognia. Ale czymś co najbardziej wpłynęło na człowieka była natura. Natura, której człowiek archaiczny się bał. Czuł się wobec niej bezbronny. Dlatego zaczął ją traktować niczym bóstwo. Nadał przyrodzie status sacrum. Cechą charakterystyczną człowieka archaicznego było to, jak pisze Eliade, że grzebał on swoich bliskich. Ceremonie grzebalne miały wręcz znaczenie symboliczne. Pogrzeby miały sens magiczno – religijny. Człowiek archaiczny był też twórczy, o czym świadczą malowidła naskalne.